Obudziłam
się w łóżku i trochę się zdziwiłam bo przecież zasnęłam na kanapie, jednak
przypomniałam sobie że wczoraj Zayn wrócił. Poszłam wziąć prysznic i ubrać się,
a chwile później poszłam na dół do kuchni po kawę. Z salonu dochodziły śmiechy
więc tam poszłam. James leżał na kanapie a Zayn pochylał się do niego i robił
głupie miny. Podeszłam do nich. Najpierw postawiłam kawę na stół, pocałowałam
Zayna w policzek i wzięłam Jamesa na ręce. Pocałowałam go w główkę, usiadłam
obok Zayna, a Jamesa usadziłam sobie na kolanach.
-Już
nagle zrobiłeś się taki grzeczny?-spytałam Jamesa, a on się zaczął
uśmiechać.-Spryciula z ciebie co?-spytałam Jamesa uśmiechając się do dziecka.
-No
wiesz po kimś to odziedziczył.-powiedział Zayn, a ja zaczęłam się śmiać.-Co
będziemy dzisiaj robić?-spytał po chwili Zayn.
-Szczerze
nie mam pojęcia.-powiedziałam.-Chociaż możemy iść na spacer do
parku.-powiedziałam po chwili.
-Dobry
pomysł.-powiedział, spojrzałam na zegarek było po 12.
-Zajmij się
Jamesem, a ja zrobię obiad.-powiedziałam podając synka Zaynowi. Weszłam do
kuchni i zaczęłam robić obiad. Jakąś godzinę później jedliśmy już obiad, James
bawił się na kocu w salonie a my jedliśmy patrząc na niego żeby nie zrobił
sobie krzywdy. Kiedy skończyliśmy poszłam posprzątać. Później wzięłam synka i
poszłam go ubrać, a następnie siebie. Gdy byliśmy gotowi zeszłam na dół i
wsadziłam Jamesa do wózka. Chwilę później dołączył do nas Zayn i poszliśmy na
spacer do parku. Siedzieliśmy sobie na ławce w parku, James spał, ale Zayn
dostał telefon że musi iść do firmy bo ktoś zrobił jakiś błąd i mogą mieć przez
to problemy. Nie chciałam żeby tam szedł, chciałam z nim tutaj posiedzieć, ale
skoro musiał wręcz go przekonywałam żeby poszedł. Siedziałam już tak jakieś pół
godziny i postanowiłam się zbierać. Kiedy byłam pod domem zauważyłam jakąś
kobietę.
-Szuka
pani czegoś?-spytałam będąc bliżej niej.
-Tak,
przyszłam do Zayna, ale nie ma go.-powiedziała.
-A kim pani
jest?-spytałam.
-Jego
koleżanką.-odpowiedziała.
-Skąd się
znacie?-znów zadałam pytanie.
-A co
pani taka ciekawska?-spytała.
-Mam do
tego prawo.-powiedziałam.
-No nie
wiem.-powiedziała pod nosem.
-Tak się
składa że mam do tego prawo, bo stoi pani pod moim domem. Więc mam prawo
wiedzieć czego pani tu szuka. Zayna nie ma więc może pani już iść.-powiedziałam.
-A pani
to?-spytała.
-Jego
żoną, jestem jego żoną.-odpowiedziałam.
-Nie
wiedziałam, że Zayn ma żonę.-powiedziała.
-No jak
widać ma.-powiedziałam i w tym samym momencie James zaczął płakać więc go
wyciągnęłam, przytuliłam do siebie i lekko
kołysałam żeby się uspokoił.-James no przestań już płakać. Powiedziałam
a on po chwili się uspokoił.
-Może
mogłabym poczekać na Zayna w domu?-spytała, a ja chciałam zaśmiać się jej w
twarz.
-Raczej
nie, nawet nie wiem kiedy wróci a muszę zająć się dzieckiem.-powiedziałam.
-No
dobrze, nie będę pani przeszkadzać.-powiedziała i odeszła. Wzięłam wózek i z Jamesem
na rękach weszłam do domu. Dałam mu mleko i położyłam spać. Zeszłam na dół i
zaczęłam oglądać tv. !5 minut później przyszedł Zayn .
-Czemu tak
długo cię nie było?-spytałam kiedy usiadł obok mnie.
-Przepraszam,
ale miałem dużo pracy musiałem naprawić błąd ale już jest wszystko w
porządku.-powiedział.
-To fajnie,
jak byłam pod domem spotkałam jakąś kobietę, która przyszła do ciebie, dziwiła się
że masz żonę i w ogóle. Powiedziała, że przyjdzie innym razem. Kto mógłby to
być?-spytałam.
-Nie
wiem, skoro powiedziała że przyjdzie innym razem to się dowiemy.-powiedział.
-Jutro
jest sobota więc chyba nie pójdziesz do pracy co?-spytałam.
-Tak
jutro nie idę.-powiedział.
-No to
super.-powiedziałam i wtuliłam się w niego. Właśnie ubierałam Jamesa, który się
obudził, było coś po 13. Nie marudził więc nie jest tak źle. Kidy schodziłam po
schodach na dół, usłyszałam jakieś krzyki. Zayn kłócił się z tą kobietą która
była tu wczoraj. Włożyłam Jamesa do kojca w salonie, dałam mu jakieś zabawki
żeby się nie nudził i poszłam do korytarza.