piątek, 11 lipca 2014

Moje blogi

http://marriage-fanfiction.blogspot.com/

http://agreement-fanfiction.blogspot.com/

http://dependent-zaynmalik.blogspot.com/

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 20

Obudziłam się w łóżku i trochę się zdziwiłam bo przecież zasnęłam na kanapie, jednak przypomniałam sobie że wczoraj Zayn wrócił. Poszłam wziąć prysznic i ubrać się, a chwile później poszłam na dół do kuchni po kawę. Z salonu dochodziły śmiechy więc tam poszłam. James leżał na kanapie a Zayn pochylał się do niego i robił głupie miny. Podeszłam do nich. Najpierw postawiłam kawę na stół, pocałowałam Zayna w policzek i wzięłam Jamesa na ręce. Pocałowałam go w główkę, usiadłam obok Zayna, a Jamesa usadziłam sobie na kolanach.
-Już nagle zrobiłeś się taki grzeczny?-spytałam Jamesa, a on się zaczął uśmiechać.-Spryciula z ciebie co?-spytałam Jamesa uśmiechając się do dziecka.
-No wiesz po kimś to odziedziczył.-powiedział Zayn, a ja zaczęłam się śmiać.-Co będziemy dzisiaj robić?-spytał po chwili Zayn.
-Szczerze nie mam pojęcia.-powiedziałam.-Chociaż możemy iść na spacer do parku.-powiedziałam po chwili.
-Dobry pomysł.-powiedział, spojrzałam na zegarek było po 12.
-Zajmij się Jamesem, a ja zrobię obiad.-powiedziałam podając synka Zaynowi. Weszłam do kuchni i zaczęłam robić obiad. Jakąś godzinę później jedliśmy już obiad, James bawił się na kocu w salonie a my jedliśmy patrząc na niego żeby nie zrobił sobie krzywdy. Kiedy skończyliśmy poszłam posprzątać. Później wzięłam synka i poszłam go ubrać, a następnie siebie. Gdy byliśmy gotowi zeszłam na dół i wsadziłam Jamesa do wózka. Chwilę później dołączył do nas Zayn i poszliśmy na spacer do parku. Siedzieliśmy sobie na ławce w parku, James spał, ale Zayn dostał telefon że musi iść do firmy bo ktoś zrobił jakiś błąd i mogą mieć przez to problemy. Nie chciałam żeby tam szedł, chciałam z nim tutaj posiedzieć, ale skoro musiał wręcz go przekonywałam żeby poszedł. Siedziałam już tak jakieś pół godziny i postanowiłam się zbierać. Kiedy byłam pod domem zauważyłam jakąś kobietę.
-Szuka pani czegoś?-spytałam będąc bliżej niej.
-Tak, przyszłam do Zayna, ale nie ma go.-powiedziała.
-A kim pani jest?-spytałam.
-Jego koleżanką.-odpowiedziała.
-Skąd się znacie?-znów zadałam pytanie.
-A co pani taka ciekawska?-spytała.
-Mam do tego prawo.-powiedziałam.
-No nie wiem.-powiedziała pod nosem.
-Tak się składa że mam do tego prawo, bo stoi pani pod moim domem. Więc mam prawo wiedzieć czego pani tu szuka. Zayna nie ma więc może pani już iść.-powiedziałam.
-A pani to?-spytała.
-Jego żoną, jestem jego żoną.-odpowiedziałam.
-Nie wiedziałam, że Zayn ma żonę.-powiedziała.
-No jak widać ma.-powiedziałam i w tym samym momencie James zaczął płakać więc go wyciągnęłam, przytuliłam do siebie i lekko  kołysałam żeby się uspokoił.-James no przestań już płakać. Powiedziałam a on po chwili się uspokoił.
-Może mogłabym poczekać na Zayna w domu?-spytała, a ja chciałam zaśmiać się jej w twarz.
-Raczej nie, nawet nie wiem kiedy wróci a muszę zająć się dzieckiem.-powiedziałam.
-No dobrze, nie będę pani przeszkadzać.-powiedziała i odeszła. Wzięłam wózek i z Jamesem na rękach weszłam do domu. Dałam mu mleko i położyłam spać. Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać tv. !5 minut później przyszedł Zayn .
-Czemu tak długo cię nie było?-spytałam kiedy usiadł obok mnie.
-Przepraszam, ale miałem dużo pracy musiałem naprawić błąd ale już jest wszystko w porządku.-powiedział.
-To fajnie, jak byłam pod domem spotkałam jakąś kobietę, która przyszła do ciebie, dziwiła się że masz żonę i w ogóle. Powiedziała, że przyjdzie innym razem. Kto mógłby to być?-spytałam.
-Nie wiem, skoro powiedziała że przyjdzie innym razem to się dowiemy.-powiedział.
-Jutro jest sobota więc chyba nie pójdziesz do pracy co?-spytałam.
-Tak jutro nie idę.-powiedział.

-No to super.-powiedziałam i wtuliłam się w niego. Właśnie ubierałam Jamesa, który się obudził, było coś po 13. Nie marudził więc nie jest tak źle. Kidy schodziłam po schodach na dół, usłyszałam jakieś krzyki. Zayn kłócił się z tą kobietą która była tu wczoraj. Włożyłam Jamesa do kojca w salonie, dałam mu jakieś zabawki żeby się nie nudził i poszłam do korytarza.

środa, 21 maja 2014

Rozdział 19

3 miesiące później Zayn musiał wyjechać na kilka dni a ja zostałam sama z cztero miesięczny dziecko które na dodatek miało kolki. Dlatego cały czas płakał dzień i noc a ja po prostu nie miałam siły. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz coś jadłam. Co go położyłam uśpionego do łóżeczka naszego łóżka bujaka wózka on co chwile się budził. Kiedy zasnął w salonie w wózku bo wielu bujaniach i tak dalej ja usiadłam na kanapie i prawie zasypiałam ale usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam zdziwiona bo kto normalny przychodzi do kogoś o 3 nad ranem.-pomyślałam. Podniosłam tyłek i poszłam otworzyć drzwi. W nich stał ZAyn. -Cześć kochanie.-powiedział i wszedł do domu. Przytulił mnie i pocałował a ja nie odzywałam się ani słowem bo po prostu nie miałam siły. Ej o jest?-spytał i odsunął się ode mnie. -Nic po prostu jestem zmęczona bo James dopiero zasnął. Nie wyobrażasz sobie jak płakał w ogóle nie chciał spać a ja tylko go nosiłam uspakajałam nie mam siły.-opowiedziałam kiedy usiedliśmy na kanapie a kiedy wypowiedziałam ostatnią część zdania wtuliłam się w Zayna. -Już wszystko w porządku. Teraz nie będziesz sama a ja nigdzie się nie wybieram. Teraz będziesz odpoczywać a ja będę się zajmował naszym dzieckiem. Stęskniłem się za wami przez te kilka dni.-powiedział i zaczął mnie całować po całej twarzy. Ja się cicho chichotałam bo to było jak łaskotki. -My za tobą też.-powiedziałam kiedy Zayn się uspokoił. Poszlibyśmy na górę ale lepiej nie dotykać Jamesa bo jak się obudzi to nie prędko zaśnie. A ja nie chciałam go zostawiać samego na dole więc siedzieliśmy wtuleni w siebie na kanapie. Nie wiem co było potem bo zasnęłam.

Rozdział 18

Wstałam z kanapy razem z dzieckiem i poszłam otworzyć drzwi. Była to ciotka Zayna która postanowiła nas odwiedzić. Posiedziała porozmawiała z nami pobawiła się z James i wyszła. Nasz synek chwilę później zasnął więc Zayn zaniósł go na górę a ja zaczęłam robić obiad kiedy Zayn wrócił pomógł. Zjedliśmy posprzątaliśmy i akurat maluch się obudził. Poszłam do niego nakarmiłam przebrałam i zeszłam z nim na dół bo mieliśmy iść na spacer. Poszliśmy do parku gdzie spędziliśmy miłe popołudnie.

Rozdział 17

Rano obudziło mnie gaworzenie. Z początku nie wiedziałam gdzie jestem i co się dzieje ale później już oprzytomniałam. Przecież to mój dom i moje dziecko. Są efekty moje nie wyspania się. Zayna nie było pewnie już wstał. Wzięłam małego na ręce i usadziłam go na swoim brzuchu. Chłopczyk wpatrywał się we mnie i co chwilę uśmiechał. To był przesłodki widok. Położyłam Jamesa na łóżku wokół poduszek, poszłam po jakieś ciuchy i udałam się do łazienki. Wzięłam tam szybki prysznic i ubrałam się. Wróciłam do pokoju ale dziecka nie było. Pewnie Zayn je zabrał. Poszłam do jego pokoju i się nie pomyliłam Zayn właśnie kończył ubierać synka. -Zayn kiedy idziesz do pracy?-zapytałam bo byłam ciekawa. -Nie wiem jeszcze a co? Wiesz jestem właścicielem wystarczy że podpisze różne dokumenty i po sprawie. To chyba fajnie nie?-zapytał. -Tak masz rację. Może po obiedzie pójdziemy na spacer?-zapytałam. -Tak to dobry pomysł.-odpowiedział. -Możesz zająć się małym a ja w tym czasie trochę posprzątam?-zapytałam. A on pokiwał głową na tak. Musiałam trochę wykorzystać Zayna zwłaszcza że pewnie już nie długo wróci do pracy. Zeszliśmy na dół. Każdy w swoją stronę. Ja do kuchni a Zayn do salonu. -Chcesz śniadanie?-zapytałam. -Nie dzięki nie jestem głodny.-odpowiedział. Ok nie to nie zrobię tylko dla siebie. Gdy zrobiłam sobie posiłek poszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok Zayna który bawił się z dzieckiem. -Muszę iść na górę po laptopa i sprawdzić pocztę. Weźmiesz małego?-zapytał kiedy skończyłam jeść i odłożyłam talerz na stół. Ja tylko przytaknęłam i wzięłam małego na ręce. Kiedy Zayn poszedł na górę ktoś zadzwonił do dzwi.

wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 16

Zayn został ze mną na noc w szpitalu razem zasnęliśmy na szpitalnym łóżku. Rano przyszedł do nas lekarz i powiedział że możemy już wyjść bo ze mną i z moim synkiem jest wszystko w porządku. Zayn poszedł po wypis a ja ubierałam Jamesa na łóżku nie było tak źle i szybko poszło mały nawet nie płakał. -Jesteście gotowi?-wszedł i zapytał Zayn. -Tak.-odpowiedziałam i wsadziłam małego do fotelika. Zayn go wziął ja zabrałam jeszcze nasze rzeczy i wyszliśmy. Nasz synek chyba polubił jeździć samochodem bo nie płakał tylko wesoło sobie gaworzył. Gdy go tak słuchałam uśmiech sam wchodził mi na usta. Po parunastu minutach byliśmy pod domem. Zayn wziął dziecko a ja nasze rzeczy i poszłam przodem otworzyć drzwi. Weszliśmy od razu na górę do pokoju Jamesa. Kiedy byłam w ciąży Zayn zrobił synowi piękny pokój w kolorze niebieskim. Były też mebelki łóżeczko. Wózek stał w holu żebyśmy go nie znosili co chwile. Położyłam rzeczy na fotel który tam był. Zayn wyciągnął małego z fotelika i położył go na przewijak. Ja go przebrałam w jakieś body z długim rękawem w samochody na to zieloną słodką bluzę i spodnie dresowe. Nakarmiłam go i uśpiłam. Później poszłam do naszej sypialni wypakować moje ciuchy i położyłam się na łóżko żeby trochę odpocząć. Nadal byłam zmęczona po porodzie. Już przymykałam powieki kiedy usłyszałam płacz dziecka. Niestety musiałam wstać wygodnego łóżka i iść do synka. Chyba nie chciało mu się spać więc postanowiłam zejść z maluchem na dół. Zastanawiałam się gdzie jest Zayn ale jak zaszłam na dół dostałam odpowiedź. Biedaczek był tak zmęczony że zasnął na kanapie. Wzięłam fotelik z korytarza położyłam go na blacie kuchennym włożyłam tam Jamesa dałam mu jakieś zabawki i zaczęłam robić obiad. Kiedy prawie kończyłam poczułam jak ktoś się do mnie przytula. -Co tam?-zapytał i patrzył na dziecko. -A nic właśnie kończę obiad. A ty wyspałeś się? Pewnie było ci nie wygodnie.-powiedziałam i odwróciłam się przodem do męża. -Nie było tak źle.-powiedział. Wyciągnął dziecko z fotelika odniósł go na korytarz i poszedł z synkiem do salonu. Ja dokończyłam obiad i po chwili już go jedliśmy oczywiście James go nie jadł. Później posiedzieliśmy trochę w salonie położyliśmy spać i sami poszliśmy się położyć. W nocy musiałam trochę wstawać do Jamesa bo budził się co godzinę. Kiedy nie miałam siły wczesnym rankiem wzięłam go do naszego łóżka i położyłam go pomiędzy siebie a Zayna żeby nie spadł. Trochę go pobujałam i usnął a ja zaraz za nim. Miałam tylko nadzieję że nie obudzi Zayna. W ogóle nie wiem kiedy on idzie do pracy. Później zasnęłam. Na szczęście James nie budził się już co było dla mnie dużym plusem.

Rozdział 15

2 miesiące później Siedziałam w salonie na kanapie i oglądałam jakiś film o kosmitach. Był strasznie nudny ale nic lepszego nie było. Czekałam już chyba z 15 minut aż Zayn przyniesie mi coś słodkiego. W końcu ładnie go poprosiłam. -Zayn długo jeszcze?-krzyknęłam bo nie mogłam wytrzymać. No co byłam głodna nie moja wina. Kiedy myślałam że brzuch mi już nie będzie rósł to się pomyliłam. Urósł i nie był wcale taki mały. Zayn po jakiś 5 minutach wszedł do salonu z talerzem na którym były gofry z bitą śmietaną czekoladą i truskawkami. -Proszę to dla ciebie mam nadzieję że będzie ci smakować-powiedział i podał mi talerz. -Umm wygląda bardzo apetycznie.-powiedziałam i zaczęłam jeść. Kurde jakie to było pyszne. -Dzięki chyba częściej będziesz mi robił takie desery bo ten był pyszny.-powiedziałam i go pocałowałam. Wstałam i zaniosłam talerz do kuchni lecz kiedy chciałam się schylić żeby włożyć go do zmywarki. Poczułam mocny skurcz w podbrzuszu i talerz wypadł mi z rąk robiąc hałas. Wiedziałam że to już ten moment. Po chwili przybiegł do mnie Zayn. -Co się stało?-spytał zdenerwowany. -Musimy jechać do szpitala Zayn. Zaczęłam rodzić.-powiedziałam jak najbardziej cicho umiałam. Po 30 minutach byliśmy w szpitalu. Podczas drogi do szpitala miałam straszne skurcze. I trochę krzyczałam na Zayna. -Pan jest ojcem?-spytała pielęgniarka. -Tak jestem.-powiedział Zayn. -Chcę być pan przy porodzie?-zadała kolejne pytania. -No pewnie.-odpowiedziałam. Przygotowali mnie i już po chwili zaczęłam rodzić. Bolało jak cholera. -Jeszcze trochę. Proszę mocno pszeć.-powiedział lekarz. Ciekawe jak on miałby rodzić chyba nie byłby szczęśliwy. -Hana jeszcze trochę i nasz synek będzie na świecie.-powiedział podekscytowany. A ja widząc go takiego chciałam żeby James był już na świecie. Po jakiś 15 minutach poczułam wielką ulgę i usłyszałam płacz dziecka naszego synka. -Mają państwo pięknego zdrowego synka gratulację.-powiedział doktor a pielęgniarka podała mi dziecko. Był taki słodki że nie mogłam oderwać od niego wzroku. -Jest piękny dziękuje ci za niego kochanie.-powiedział cały szczęśliwy Zayn a mi zrobiło się ciepło na sercu. Później przewieźli mnie na salę a Jamesa zabrali na jakieś badania. Byłam bardzo zmęczona ale i szczęśliwa. Oczy same mi się zamykały. Oczywiście Zayn cały czas siedział obok mnie. -Śpi kochanie odpocznij sobie.-powiedział i pogłaskał mnie po policzku. A ja nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się i spotkał mnie przesłodki widok. James leżał na łóżku bo było trochę miejsca a Zayn robił do niego głupie miny a mój synek się śmiał. -Przepraszam że cię obudziliśmy mówiłem Jamesowi żeby nie był tak głośny ale mnie nie słuchał.-powiedział i uśmiechnął się do mnie przepraszająco. -Nic się nie stało. A to co widzę jest bardzo słodkie.-powiedziałam. Po chwili mały się rozpłakał więc poprosiłam Zayna żeby mi go podał. Trochę go pobujałam a on usnął. Kiedy tak sobie siedzieliśmy wszedł lekarz i powiedział że jutro będziemy mogli wyjść po prostu dziś musimy zostać na obserwacji.