niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 20

Obudziłam się w łóżku i trochę się zdziwiłam bo przecież zasnęłam na kanapie, jednak przypomniałam sobie że wczoraj Zayn wrócił. Poszłam wziąć prysznic i ubrać się, a chwile później poszłam na dół do kuchni po kawę. Z salonu dochodziły śmiechy więc tam poszłam. James leżał na kanapie a Zayn pochylał się do niego i robił głupie miny. Podeszłam do nich. Najpierw postawiłam kawę na stół, pocałowałam Zayna w policzek i wzięłam Jamesa na ręce. Pocałowałam go w główkę, usiadłam obok Zayna, a Jamesa usadziłam sobie na kolanach.
-Już nagle zrobiłeś się taki grzeczny?-spytałam Jamesa, a on się zaczął uśmiechać.-Spryciula z ciebie co?-spytałam Jamesa uśmiechając się do dziecka.
-No wiesz po kimś to odziedziczył.-powiedział Zayn, a ja zaczęłam się śmiać.-Co będziemy dzisiaj robić?-spytał po chwili Zayn.
-Szczerze nie mam pojęcia.-powiedziałam.-Chociaż możemy iść na spacer do parku.-powiedziałam po chwili.
-Dobry pomysł.-powiedział, spojrzałam na zegarek było po 12.
-Zajmij się Jamesem, a ja zrobię obiad.-powiedziałam podając synka Zaynowi. Weszłam do kuchni i zaczęłam robić obiad. Jakąś godzinę później jedliśmy już obiad, James bawił się na kocu w salonie a my jedliśmy patrząc na niego żeby nie zrobił sobie krzywdy. Kiedy skończyliśmy poszłam posprzątać. Później wzięłam synka i poszłam go ubrać, a następnie siebie. Gdy byliśmy gotowi zeszłam na dół i wsadziłam Jamesa do wózka. Chwilę później dołączył do nas Zayn i poszliśmy na spacer do parku. Siedzieliśmy sobie na ławce w parku, James spał, ale Zayn dostał telefon że musi iść do firmy bo ktoś zrobił jakiś błąd i mogą mieć przez to problemy. Nie chciałam żeby tam szedł, chciałam z nim tutaj posiedzieć, ale skoro musiał wręcz go przekonywałam żeby poszedł. Siedziałam już tak jakieś pół godziny i postanowiłam się zbierać. Kiedy byłam pod domem zauważyłam jakąś kobietę.
-Szuka pani czegoś?-spytałam będąc bliżej niej.
-Tak, przyszłam do Zayna, ale nie ma go.-powiedziała.
-A kim pani jest?-spytałam.
-Jego koleżanką.-odpowiedziała.
-Skąd się znacie?-znów zadałam pytanie.
-A co pani taka ciekawska?-spytała.
-Mam do tego prawo.-powiedziałam.
-No nie wiem.-powiedziała pod nosem.
-Tak się składa że mam do tego prawo, bo stoi pani pod moim domem. Więc mam prawo wiedzieć czego pani tu szuka. Zayna nie ma więc może pani już iść.-powiedziałam.
-A pani to?-spytała.
-Jego żoną, jestem jego żoną.-odpowiedziałam.
-Nie wiedziałam, że Zayn ma żonę.-powiedziała.
-No jak widać ma.-powiedziałam i w tym samym momencie James zaczął płakać więc go wyciągnęłam, przytuliłam do siebie i lekko  kołysałam żeby się uspokoił.-James no przestań już płakać. Powiedziałam a on po chwili się uspokoił.
-Może mogłabym poczekać na Zayna w domu?-spytała, a ja chciałam zaśmiać się jej w twarz.
-Raczej nie, nawet nie wiem kiedy wróci a muszę zająć się dzieckiem.-powiedziałam.
-No dobrze, nie będę pani przeszkadzać.-powiedziała i odeszła. Wzięłam wózek i z Jamesem na rękach weszłam do domu. Dałam mu mleko i położyłam spać. Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać tv. !5 minut później przyszedł Zayn .
-Czemu tak długo cię nie było?-spytałam kiedy usiadł obok mnie.
-Przepraszam, ale miałem dużo pracy musiałem naprawić błąd ale już jest wszystko w porządku.-powiedział.
-To fajnie, jak byłam pod domem spotkałam jakąś kobietę, która przyszła do ciebie, dziwiła się że masz żonę i w ogóle. Powiedziała, że przyjdzie innym razem. Kto mógłby to być?-spytałam.
-Nie wiem, skoro powiedziała że przyjdzie innym razem to się dowiemy.-powiedział.
-Jutro jest sobota więc chyba nie pójdziesz do pracy co?-spytałam.
-Tak jutro nie idę.-powiedział.

-No to super.-powiedziałam i wtuliłam się w niego. Właśnie ubierałam Jamesa, który się obudził, było coś po 13. Nie marudził więc nie jest tak źle. Kidy schodziłam po schodach na dół, usłyszałam jakieś krzyki. Zayn kłócił się z tą kobietą która była tu wczoraj. Włożyłam Jamesa do kojca w salonie, dałam mu jakieś zabawki żeby się nie nudził i poszłam do korytarza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz