środa, 21 maja 2014
Rozdział 19
3 miesiące później
Zayn musiał wyjechać na kilka dni a ja zostałam sama z cztero miesięczny dziecko które na dodatek miało kolki. Dlatego cały czas płakał dzień i noc a ja po prostu nie miałam siły. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz coś jadłam. Co go położyłam uśpionego do łóżeczka naszego łóżka bujaka wózka on co chwile się budził. Kiedy zasnął w salonie w wózku bo wielu bujaniach i tak dalej ja usiadłam na kanapie i prawie zasypiałam ale usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam zdziwiona bo kto normalny przychodzi do kogoś o 3 nad ranem.-pomyślałam. Podniosłam tyłek i poszłam otworzyć drzwi. W nich stał ZAyn.
-Cześć kochanie.-powiedział i wszedł do domu. Przytulił mnie i pocałował a ja nie odzywałam się ani słowem bo po prostu nie miałam siły. Ej o jest?-spytał i odsunął się ode mnie.
-Nic po prostu jestem zmęczona bo James dopiero zasnął. Nie wyobrażasz sobie jak płakał w ogóle nie chciał spać a ja tylko go nosiłam uspakajałam nie mam siły.-opowiedziałam kiedy usiedliśmy na kanapie a kiedy wypowiedziałam ostatnią część zdania wtuliłam się w Zayna.
-Już wszystko w porządku. Teraz nie będziesz sama a ja nigdzie się nie wybieram. Teraz będziesz odpoczywać a ja będę się zajmował naszym dzieckiem. Stęskniłem się za wami przez te kilka dni.-powiedział i zaczął mnie całować po całej twarzy. Ja się cicho chichotałam bo to było jak łaskotki.
-My za tobą też.-powiedziałam kiedy Zayn się uspokoił. Poszlibyśmy na górę ale lepiej nie dotykać Jamesa bo jak się obudzi to nie prędko zaśnie. A ja nie chciałam go zostawiać samego na dole więc siedzieliśmy wtuleni w siebie na kanapie. Nie wiem co było potem bo zasnęłam.
Rozdział 18
Wstałam z kanapy razem z dzieckiem i poszłam otworzyć drzwi. Była to ciotka Zayna która postanowiła nas odwiedzić. Posiedziała porozmawiała z nami pobawiła się z James i wyszła. Nasz synek chwilę później zasnął więc Zayn zaniósł go na górę a ja zaczęłam robić obiad kiedy Zayn wrócił pomógł. Zjedliśmy posprzątaliśmy i akurat maluch się obudził. Poszłam do niego nakarmiłam przebrałam i zeszłam z nim na dół bo mieliśmy iść na spacer. Poszliśmy do parku gdzie spędziliśmy miłe popołudnie.
Rozdział 17
Rano obudziło mnie gaworzenie. Z początku nie wiedziałam gdzie jestem i co się dzieje ale później już oprzytomniałam. Przecież to mój dom i moje dziecko. Są efekty moje nie wyspania się. Zayna nie było pewnie już wstał. Wzięłam małego na ręce i usadziłam go na swoim brzuchu. Chłopczyk wpatrywał się we mnie i co chwilę uśmiechał. To był przesłodki widok. Położyłam Jamesa na łóżku wokół poduszek, poszłam po jakieś ciuchy i udałam się do łazienki. Wzięłam tam szybki prysznic i ubrałam się. Wróciłam do pokoju ale dziecka nie było. Pewnie Zayn je zabrał. Poszłam do jego pokoju i się nie pomyliłam Zayn właśnie kończył ubierać synka.
-Zayn kiedy idziesz do pracy?-zapytałam bo byłam ciekawa.
-Nie wiem jeszcze a co? Wiesz jestem właścicielem wystarczy że podpisze różne dokumenty i po sprawie. To chyba fajnie nie?-zapytał.
-Tak masz rację. Może po obiedzie pójdziemy na spacer?-zapytałam.
-Tak to dobry pomysł.-odpowiedział.
-Możesz zająć się małym a ja w tym czasie trochę posprzątam?-zapytałam. A on pokiwał głową na tak. Musiałam trochę wykorzystać Zayna zwłaszcza że pewnie już nie długo wróci do pracy. Zeszliśmy na dół. Każdy w swoją stronę. Ja do kuchni a Zayn do salonu.
-Chcesz śniadanie?-zapytałam.
-Nie dzięki nie jestem głodny.-odpowiedział. Ok nie to nie zrobię tylko dla siebie. Gdy zrobiłam sobie posiłek poszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok Zayna który bawił się z dzieckiem.
-Muszę iść na górę po laptopa i sprawdzić pocztę. Weźmiesz małego?-zapytał kiedy skończyłam jeść i odłożyłam talerz na stół. Ja tylko przytaknęłam i wzięłam małego na ręce. Kiedy Zayn poszedł na górę ktoś zadzwonił do dzwi.
wtorek, 20 maja 2014
Rozdział 16
Zayn został ze mną na noc w szpitalu razem zasnęliśmy na szpitalnym łóżku. Rano przyszedł do nas lekarz i powiedział że możemy już wyjść bo ze mną i z moim synkiem jest wszystko w porządku. Zayn poszedł po wypis a ja ubierałam Jamesa na łóżku nie było tak źle i szybko poszło mały nawet nie płakał.
-Jesteście gotowi?-wszedł i zapytał Zayn.
-Tak.-odpowiedziałam i wsadziłam małego do fotelika. Zayn go wziął ja zabrałam jeszcze nasze rzeczy i wyszliśmy. Nasz synek chyba polubił jeździć samochodem bo nie płakał tylko wesoło sobie gaworzył. Gdy go tak słuchałam uśmiech sam wchodził mi na usta. Po parunastu minutach byliśmy pod domem. Zayn wziął dziecko a ja nasze rzeczy i poszłam przodem otworzyć drzwi. Weszliśmy od razu na górę do pokoju Jamesa. Kiedy byłam w ciąży Zayn zrobił synowi piękny pokój w kolorze niebieskim. Były też mebelki łóżeczko. Wózek stał w holu żebyśmy go nie znosili co chwile. Położyłam rzeczy na fotel który tam był. Zayn wyciągnął małego z fotelika i położył go na przewijak. Ja go przebrałam w jakieś body z długim rękawem w samochody na to zieloną słodką bluzę i spodnie dresowe. Nakarmiłam go i uśpiłam. Później poszłam do naszej sypialni wypakować moje ciuchy i położyłam się na łóżko żeby trochę odpocząć. Nadal byłam zmęczona po porodzie. Już przymykałam powieki kiedy usłyszałam płacz dziecka. Niestety musiałam wstać wygodnego łóżka i iść do synka. Chyba nie chciało mu się spać więc postanowiłam zejść z maluchem na dół. Zastanawiałam się gdzie jest Zayn ale jak zaszłam na dół dostałam odpowiedź. Biedaczek był tak zmęczony że zasnął na kanapie. Wzięłam fotelik z korytarza położyłam go na blacie kuchennym włożyłam tam Jamesa dałam mu jakieś zabawki i zaczęłam robić obiad. Kiedy prawie kończyłam poczułam jak ktoś się do mnie przytula.
-Co tam?-zapytał i patrzył na dziecko.
-A nic właśnie kończę obiad. A ty wyspałeś się? Pewnie było ci nie wygodnie.-powiedziałam i odwróciłam się przodem do męża.
-Nie było tak źle.-powiedział. Wyciągnął dziecko z fotelika odniósł go na korytarz i poszedł z synkiem do salonu. Ja dokończyłam obiad i po chwili już go jedliśmy oczywiście James go nie jadł. Później posiedzieliśmy trochę w salonie położyliśmy spać i sami poszliśmy się położyć. W nocy musiałam trochę wstawać do Jamesa bo budził się co godzinę. Kiedy nie miałam siły wczesnym rankiem wzięłam go do naszego łóżka i położyłam go pomiędzy siebie a Zayna żeby nie spadł. Trochę go pobujałam i usnął a ja zaraz za nim. Miałam tylko nadzieję że nie obudzi Zayna. W ogóle nie wiem kiedy on idzie do pracy. Później zasnęłam. Na szczęście James nie budził się już co było dla mnie dużym plusem.
Rozdział 15
2 miesiące później
Siedziałam w salonie na kanapie i oglądałam jakiś film o kosmitach. Był strasznie nudny ale nic lepszego nie było. Czekałam już chyba z 15 minut aż Zayn przyniesie mi coś słodkiego. W końcu ładnie go poprosiłam.
-Zayn długo jeszcze?-krzyknęłam bo nie mogłam wytrzymać. No co byłam głodna nie moja wina. Kiedy myślałam że brzuch mi już nie będzie rósł to się pomyliłam. Urósł i nie był wcale taki mały. Zayn po jakiś 5 minutach wszedł do salonu z talerzem na którym były gofry z bitą śmietaną czekoladą i truskawkami.
-Proszę to dla ciebie mam nadzieję że będzie ci smakować-powiedział i podał mi talerz.
-Umm wygląda bardzo apetycznie.-powiedziałam i zaczęłam jeść. Kurde jakie to było pyszne.
-Dzięki chyba częściej będziesz mi robił takie desery bo ten był pyszny.-powiedziałam i go pocałowałam. Wstałam i zaniosłam talerz do kuchni lecz kiedy chciałam się schylić żeby włożyć go do zmywarki. Poczułam mocny skurcz w podbrzuszu i talerz wypadł mi z rąk robiąc hałas. Wiedziałam że to już ten moment. Po chwili przybiegł do mnie Zayn.
-Co się stało?-spytał zdenerwowany.
-Musimy jechać do szpitala Zayn. Zaczęłam rodzić.-powiedziałam jak najbardziej cicho umiałam. Po 30 minutach byliśmy w szpitalu. Podczas drogi do szpitala miałam straszne skurcze. I trochę krzyczałam na Zayna.
-Pan jest ojcem?-spytała pielęgniarka.
-Tak jestem.-powiedział Zayn.
-Chcę być pan przy porodzie?-zadała kolejne pytania.
-No pewnie.-odpowiedziałam. Przygotowali mnie i już po chwili zaczęłam rodzić. Bolało jak cholera.
-Jeszcze trochę. Proszę mocno pszeć.-powiedział lekarz. Ciekawe jak on miałby rodzić chyba nie byłby szczęśliwy.
-Hana jeszcze trochę i nasz synek będzie na świecie.-powiedział podekscytowany. A ja widząc go takiego chciałam żeby James był już na świecie. Po jakiś 15 minutach poczułam wielką ulgę i usłyszałam płacz dziecka naszego synka.
-Mają państwo pięknego zdrowego synka gratulację.-powiedział doktor a pielęgniarka podała mi dziecko. Był taki słodki że nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Jest piękny dziękuje ci za niego kochanie.-powiedział cały szczęśliwy Zayn a mi zrobiło się ciepło na sercu. Później przewieźli mnie na salę a Jamesa zabrali na jakieś badania. Byłam bardzo zmęczona ale i szczęśliwa. Oczy same mi się zamykały. Oczywiście Zayn cały czas siedział obok mnie.
-Śpi kochanie odpocznij sobie.-powiedział i pogłaskał mnie po policzku. A ja nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się i spotkał mnie przesłodki widok. James leżał na łóżku bo było trochę miejsca a Zayn robił do niego głupie miny a mój synek się śmiał.
-Przepraszam że cię obudziliśmy mówiłem Jamesowi żeby nie był tak głośny ale mnie nie słuchał.-powiedział i uśmiechnął się do mnie przepraszająco.
-Nic się nie stało. A to co widzę jest bardzo słodkie.-powiedziałam. Po chwili mały się rozpłakał więc poprosiłam Zayna żeby mi go podał. Trochę go pobujałam a on usnął. Kiedy tak sobie siedzieliśmy wszedł lekarz i powiedział że jutro będziemy mogli wyjść po prostu dziś musimy zostać na obserwacji.
Rozdział 14
-Nie. Tym razem nie dam się nabrać.-powiedział uśmiechając się. No nie zaraz mu wyjebie.
-Nie pierdol. Wypierdalaj ze mnie. Nie rozumiesz że mnie boli? Narysować ci to kurwa?-powiedziałam bo musiałam się na kimś lub na czymś wyżyć a Zayn był akurat pod ręką.
-Czyli nie żartujesz? Przepraszam. Co się stało? Co cię boli?-zapytał z troską w głosie a mnie dopadły wyrzuty sumienia że nie potrzebnie się tak na niego wydarłam.
-Bo James mnie tak cholernie kopie że nie mogę wytrzymać. Rzadko kiedy tak robi ale tak jeszcze mnie nie kopał.-powiedziałam łamiącym się głosem bo naprawdę mnie to bolało.
-Chwila. Zaczekaj mam pomysł.-powiedział i przybliżył twarz do mojego brzucha. Podniósł moją bluzkę i zaczął rozmawiać z naszym dzieckiem.
-Synku możesz tak nie kopać mamusi?-zapytał głaszcząc mnie po brzuchu a ja poczułam przyjemne dreszcze przez jego dotyk.- Twoją mamusię bardzo to boli. Byłbym ci bardzo wdzięczny gdybyś przestał.-cały czas mówił i całował mnie po brzuchu. A nasz maluszek przestał tak bardzo kopać.
-I jak już lepiej?-zapytał.
-Tak, bardzo ci dziękuje.-powiedziałam i wtuliłam się w klatkę piersiową Zayna. Później zaczęliśmy się całować. Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy ja ułożyłam się wygodnie na łóżku i wtuliłam się w swojego męża. Zayn często rozmawia z naszym synkiem co bardzo mi się podoba. Myśląc o dziecku i Zaynie rozpłynęłam się w krainie Morfeusza.
Rozdział 13
Kiedy Zayn był w łazience ja leżałam na naszym łóżku głaszcząc się po brzuchu gdy wpadłam na genialny pomysł. Wstałam z łóżka i stanęłam przed nim lekko się schylając i zaczęłam krzyczeć.
-Zayn ja rodzę!!-a on jak poparzony wyleciał z łazienki o dziwo był ubrany.
-Ale jak to przecież są jeszcze jakieś 3 miesiące. A lekarz mówił że wszystko jest w porządku że nie ma żadnych komplikacji.-zaczął panikować i chodzić w kółko po pokoju. Ja usiadłam a po chwili położyłam się na łóżko i wybuchłam śmiechem. No po prostu nie mogłam wytrzymać. No co nie moja wina.
-Zayn to był żart.-powiedziałam przez śmiech. Wiedziałam że Zayn będzie chciał się zemścić ale jeszcze nie wiedziałam jak.
-Ładnie to tak żartować?-powiedział i usiadł na mnie ukradkiem uważając oczywiście na brzuch.
-No nie wiem ale warto było. Twoje miny były bez cenne.-powiedziałam uśmiechając się. Chyba za bardzo się śmiałam bob teraz James tak mnie kopię że mnie zaraz rozsadzi. Błagałam w myślach żeby Zayn ze mnie zszedł a ja mogłabym się skulić na łóżku. Niestety nie śpieszyło mu się. Starałam się poruszyć ale Zayn pewnie myślał że udaje. Kurwa ale boli.
-Zayn proszę cię zejdź ze mnie bo zaraz kurwa nie wytrzymam.-powiedziałam łamiącym się głosem.
poniedziałek, 19 maja 2014
Rozdział 12
4 miesiące później
Dziś z Zaynem szliśmy na kontrolne USG i mieliśmy poznać płeć dziecka. Byłam bardzo podekscytowana. Siedzieliśmy w poczekalni aż będzie nasza kolej. W końcu nas wezwali. Chwile porozmawialiśmy z lekarzem a później poszłam na ten specjalny fotel i lekarz zrobił mi badanie.
-Chcecie Państwo poznać płeć?-zapytał.
-Tak-powiedziałam.
-Będziecie mieli synka.-powiedział. A my z Zaynem się do siebie szeroko uśmiechnęliśmy. Kiedy wytarłam brzuch i się ubrałam lekarz dał mi receptę z jakimiś witaminami. Postanowiliśmy iść na spacer do parku. Gdy doszliśmy usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy o wszystkim.
-Może jutro pójdziemy na zakupy?-spytałam i położyłam ręce na brzuchu który był już sporych rozmiarów. W końcu to koniec 6 miesiąca. Czasem czuję że zaraz eksploduję.
-Tak możemy iść. Zrobię sobie dzień wolny i spędzę go tylko z tobą i naszym synkiem-powiedział i zaczął głaskać mój brzuch. Siedzieliśmy jeszcze jakieś 15 minut kiedy zaczął padać deszcz. Na szczęście zdążyliśmy dojść do samochodu i nie zmoknąć. Później pojechaliśmy prosto do domu. Kiedy już byliśmy w domu Zayn poszedł się przebrać a ja poszłam do kuchni po jakieś ciastka i poszłam na górę do sypialni. Usiadłam wygodnie na łóżku i włączyłam telewizor na jakiś film przygodowy. Po jakiś 10 minutach przysiadł się do mnie Zayn.
-Co robisz?-spytał i zabrał mi ciasto jedno z większych.
-Ej to było moje.-powiedziałam z obrażoną miną.-Możesz ruszyć swój tyłek i iść sobie po ciastka do kuchni.-powiedziałam odwróciłam wzrok na telewizor.
-No nie obrażaj się już. Jutro jak pojedziemy na zakupy to kupię ci 5 paczek ciastek jakich tylko będziesz chciała zgoda?-zapytał Zayn i pociągnął mnie za podbródek.
-No dobra wybaczam.-powiedziałam i usiadłam na nim okradkiem.-Ups chyba jestem trochę za duża.-powiedziałam i razem z Zaynem zaczęliśmy się śmiać. Później wtuleni w siebie zaczęliśmy. Rano obudziłam się wcześniej niż Zayn. Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni zrobić Zaynowi śniadanie do łóżka. Kiedy już je zrobiłam zaniosłam je do naszej sypialni. Usiadłam na krawędzi łóżka i zaczęłam głaskać Zayna po policzku. Po chwili się obudził.
-Cześć kochanie.-powiedziałam.
-Hej słońce.-odpowiedział.
-Zrobiłam ci śniadanie mam nadzieję że będzie ci smakować.-powiedziałam i podałam mu talerz.
-Dzięki nie musiałaś.-odpowiedział i zaczął jeść oczywiście mi musiał wkładać do buzi choć mówiłam że nie chcę.
-Dobra ja idę wziąć prysznic i się ubrać i pójdziemy na zakupy. Zgoda?-zapytał.
-Ok.-odpowiedziałam. Zayn poszedł do łazienki a ja wzięłam talerz i zeszłam z nim na dół. Włożyłam go do zmywarki wzięłam jabłko i usiadłam przy stole w jadalni.
-Możemy iść?-spytał Zayn.
-Pewnie tylko wezmę torebkę-powiedziałam. Weszłam do góry jak ślimak wzięłam to co miałam i wyszłam z sypialni kiedy schodziłam po schodach położyłam jedną rękę na brzuchu i z uśmiechem zeszłam na dół. Zayn złapał mnie za wolną rękę i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu ja usiadłam wygodnie i zaczęłam głaskać się po brzuchu bo nasz synek bardzo mocno kopał.
-Ale kopie.-powiedziałam z uśmiechem-Jak w ogóle damy mu na imię?-spytałam.
-Nie wiem a ty jakie masz pomysły?-spytał.
-Może Nathaniel albo Lucas albo Daniel. Nie wiem te imiona są bez sensu.
-A może James?-dał propozycję kiedy parkował przed centrum handlowym.
-Boże Zayn jesteś genialny.-powiedziałam i zaczęłam go całować po prawym policzku. Kiedy skończyłam wysiedliśmy z auta i poszliśmy na zakupy. Najpierw po coś dla siebie a później po ciuszki dla Jamesa. Nie wiem dlaczego ale bardzo podoba mi się to imię może dlatego że mój kochany mąż je wybrał. Zayn stwierdził że wózek i łóżeczko zamówi żeby te rzeczy były wyjątkowe bo w końcu są dla naszego synka. Później poszliśmy kupić różne rzeczy do jedzenia i tak jak Zayn obiecał kupił mi 5 paczek ciastek jakich chciałam jako podziękowanie przytuliłam się do niego gdy byliśmy na parkingu a ludzie patrzyli się na nas jak na idiotów ale my mieliśmy to gdzieś. Wsadziliśmy zakupy do bagażnika i pojechaliśmy do domu. Wieczorem postanowiłam zrobić psikusa Zaynowi. Na samą myśl chce mi się śmiać.
Rozdział 11
-No nie wiem może mi wybaczysz że uciekałam od ciebie?-zapytałam i zrobiłam śmieszną minę.
-Wypuszczę cię ale nie ma nic za darmo.-powiedzial
-No dobra co chcesz?-zapytałam ciekawa.
-Buziaka-powiedział i pokazał swój policzek.
-Dobra tylko się trochę schyl-powiedziałam a kiedy to zrobił ja dałam mu buziaka w policzek.
-Teraz tutaj-wskazał na drugi policzek. Ja żeby się nie kłócić dałam mu tego buziaka.- I jeszcze tu-wskazał na swoje pełne malinowe usta.
-Przecież już ci dałam nagrodę-powiedziałam znudzona.
-No nie daj się prosić-powiedział. A ja się lekko podniosłam i dałam mu buziaka ale on przytrzymał mi głowę i zaczął mnie całować a ja oddawałam pocałunki. Coś czuję że na pocałunkach się nie skończy.
-Jesteś pewna?-zapytał dla pewności.
-Tak nie martw się.-powiedziałam i tak mieliśmy udaną noc. Rano obudziło mnie lekkie szturchanie.
-Co się stało?-zapytałam zaspanym głosem.
-Czas wstawać do pracy.-powiedział.
-Ok daj mi 20 minut.-oznajmiłam a Zayn pokiwał tylko głową i wyszedł. Ja nie tracąc czasu wstałam z łóżka poszłam wziąć prysznic ubrać się w jakieś ciuchy i zrobiłam makijaż. Po tym zeszłam na dół gdzie śniadanie było gotowe. Zjadłam kanapki które zrobił Zayn były pyszne i wyszliśmy do firmy. Po 30 minutach już tam byliśmy. Ja odbierałam telefony zanosiłam Zaynowi różne dokumenty czasem rozmawiałam z innymi pracownikami i tak mijały dni aż minął tydzień i Mary wróciła do pracy a ja do starego trybu życia.
Rozdział 10
Wyszliśmy z firmy i pojechaliśmy do domu. Po drodze zatrzymaliśmy się w restauracji na obiad. Bo wiedziałam że jak przyjedziemy do domu to nie będzie chciało mi się gotować. Po 15 minutach byliśmy już pod domem. Nie wiem gdzie poszedł Zayn ale ja poszłam do kuchni napić się soku. Kiedy go wypiłam poszłam usiąść na kanapę. Siedziałam w ciszy i odpoczywałam.
-Może pojedziemy na zakupy?-zapytał Zayn ni zowąd.
-Dziś raczej nie chyba że wieczorem bo jestem zmęczona. A co chciałbyś kupić?-zapytałam ciekawa.
-No nie wiem coś dla dziecka. Może wózek albo łóżeczko-powiedział z uśmiechem
-No ale przecież nie znamy nawet płci dziecka. Pojedziemy kupić te rzeczy jak będziemy wiedzieli czy to chłopczyk czy dziewczynka.-powiedziałam i objęłam brzuch rękami.
-Może masz rację.-powiedział
-O której mam jutro iść do pracy szefie?-zapytałam i zaczęłam się śmiać nawet nie wiem dlaczego. Może dlatego że do własnego męża powiedziałam szefie. Sama nie wiem.
-Z czego się śmiejesz?-zapytał.
-Z niczego.-odpowiedziałam i zaczęłam śmiać się jeszcze bardziej.
-To fajnie że z niczego-powiedział i teraz to on zaczął się śmiać. Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam jak Zayn mnie podniósł i zaczął iść ze mną na górę.
-Puść mnie bo ci przywalę-powiedziałam zła choć tak naprawdę nie byłam. Chciało mi się śmiać lecz postanowiłam udawać tak dla zabawy.
-Ciekawe jak-powiedział pewny siebie i przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej o ile to było możliwe.
-Oj no proszę cię nie bądź taki postaw mnie a dostaniesz nagrodę-powiedziałam z uśmiechem i uniesionymi brwiami.
-Niech pomyśle-powiedział i zaczął drapać się po brodzie.-Ok puszcze cię ale nagroda musi być.-oznajmił a ja pokiwałam głową. Postawił mnie na ziemię i przybliżył swoją twarz do mnie. Ja się tylko szyderczo uśmiechnęłam a Zayn już wiedział że żartowałam. Zanim zdążył mnie złapać ja go wyminęłam i uciekłam z sypialni. Zbiegłam na dół po schodach uważając żeby nie spaść. Gdy się odwróciłam zauważyłam że Zayn jest blisko. Ups niedobrze.-pomyślałam. Wbiegłam do salonu i stanęłam przed kanapą bo nie chciałam żeby Zayn mnie złapał. Niestety po chwili Zayn był już w salonie i głupio się do mnie uśmiechał. Nie dam mu tej satysfakcji. Wyminął kanapę i chciał mnie złapać ale ja szybko go unikłam i uciekłam na górę bo nie wiedziałam gdzie. Weszłam do sypialni a później do garderoby. Teraz dziękowałam sobie że mam tyle ubrań. Weszłam do jednej z głębszych szaf i schowałam się tam. Nie słyszałam żeby Zayn wchodził i byłam bardzo szczęśliwa. W pewnym momencie ktoś mnie do siebie przyciągnął i wyciągnął z ubrań. Z początku się wystraszyłam i zaczęłam krzyczeć. Więc ta osoba zakryła mi twarz dłonią. Okazało się że to Zayn. Jaka ja jestem głupia. Kiedy się uspokoiłam Zayn zdjął rękę z mojej buzi. A ja zaczęłam się śmiać razem z Zaynem. Kiedy się opamiętałam przytuliłam się do męża. Zayn wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaniósł mnie na łóżko. Położył mnie na nie a sam zawisł nade mną.
-I co teraz?-powiedział z uśmiechem.
Rozdział 9
-Jaki?-zapytał.
-Może ja zostanę na ten czas twoją sekretarką wiem ze to będzie dziwne ale chyba nie mamy wyjścia.-powiedziałam.
-Jesteś pewna? To trochę ciężka praca zwłaszcza w twoim stanie-powiedział i wskazał głową na mój brzuch.
-Nic mi nie będzie nie martw się. To tylko jeden tydzień nie panikuj. A przynajmniej pozbędziemy się problemu. Już wolę tu ciężko pracować niż siedzieć bezczynnie w domu podczas kiedy ta szmata miałaby tutaj pracować o nie. Nie ma mowy.-oznajmiłam.
-No dobrze skoro chcesz. Ale chyba jesteś trochę zazdrosna co?-powiedział i zaczął się do mnie przybliżać. Aż w końcu stanął przede mną tak że prawie się stykaliśmy.
-Nie pewnie że nie. Nie mam o co.-powiedziałam pewnym głosem choć wiedziałam że on ma rację.
-Tak? To rozumiem że mogę iść do swojej sekretarki?-powiedział z głupim uśmieszkiem i zaczął się ode mnie oddalać. Ja nie tracąc czasu złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie tak że znów stał przede mną pocałowałam go namiętnie i z pasją. Zayn oczywiście oddał pocałunek. W końcu się od siebie oderwaliśmy.
-Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj. Rozumiesz?-powiedziałam po chwili.
-Tak rozumiem nie martw się nigdzie nie idę.-powiedział i się do mnie przytulił. Po chwili wyszliśmy z gabinetu.
-Jeszcze tu jesteś?-zapytałam ze złością w głosie.
-Jak widać-odpowiedziała ta idiotka.
-Dobra pakuj się i opuść ten budynek. Jesteś zwolniona.-powiedział Zayn.
-Dobra ja odejdę nic tu po mnie. A ty paniusiu już wybaczyłaś mężulkowi?-powiedziała z tym swoim głupim uśmieszkiem na twarzy. No co za suka. Skąd ona to wie. I co ją to obchodzi.
-Co ciebie to w ogóle obchodzi. Nie interesuj się.-powiedziałam.
-Ale o co chodzi co miałabyś mi wybaczyć?-zapytał zdezorientowany Zayn. Ja w tym czasie podeszłam to tej suki i uderzyłam ją w twarz z całej siły. Chciałam wytargać ją stąd za włosy ale nie pozwoliły mi czyjeś ręce na mojej talii.
-Ty się stąd wynoś albo wezwę ochronę a ty chodź ze mną.-powiedział do mnie i zaprowadził mnie do gabinetu.
-Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?-zapytał kiedy zamknął drzwi ja usiadłam na fotel przy biurku i wygodnie się ułożyłam. Byłam na niego to wszystko było jej winą ale Zayn oczywiście uważał inaczej.
-Wczoraj dostałam smsa że mnie zdradzasz-powiedziałam otwarcie.
-Że co? Dlaczego mi nie powiedziałaś? To dlatego wyszłaś rano z domu i w ogóle?-zapytał.
-Tak to dlatego!!-wykrzyczałam bardzo zła.
-Dobrze już dobrze. Nie martw się już wszystko jest w porządku. Nigdy cię nie zdradziłem i nie mam zamiaru.-powiedział podszedł do mnie i przytulił. A ja się rozpłakałam bo nie miałam już siły. No i pewnie to też przez hormony ciążowe.
-Może pojedziemy do domu?-zapytał po chwili.
-Dobrze.-odpowiedziałam i wytarłam łzy.
Rozdział 8
-Jesteś beszczelna!-krzyknęłam a ona w tym momencie otworzyła drzwi od gabinetu Zayna.
-Co tu się dzieje?-zapytał zdezorientowany Zayn. No to się zacznie.-pomyślałam.
-Pańska żona chce mnie wyrzucić z pracy.-powiedziała prawie płacząc. Co za kłamliwa suka.
-Ale jak to? Hana to prawda?-zapytał. No nie zaraz nie wyrobie.
-Myślę że lepiej powinieneś dobierać sobie pracowników.-powiedziałam.
-Ok zaraz porozmawiamy a ty zostaw nas samych.-powiedział do tej głupiej suki.
-Co się stało?-zapytał z troska w głosie. Kiedy ona wyszła z biura.
-Nic po prostu postanowiłam przyjść do firmy i przyszłam ta twoja sekretareczka na mnie naskoczyła że czego tu szukam…-i opowiedziałam mu całą historię.-A ona do ciebie wparowała i zaczęła udawać i kłamać. Powinna być mila a co jeśli to nie byłabym ja tylko jakiś ważny klient? Chyba nie byłoby miło prawda?-zapytałam.
-Tak masz racje.-powiedział.
-A w ogóle gdzie jest Mary?-Mary to nasza sekretarka od wielu lat wiec nie rozumiem dlaczego jej nie ma.
-Wzięła tygodniowy urlop i poleciła tą dziewczynę-powiedział.
-Myślałam że Mary jest bardziej inteligenta. Dobra ale jedno jest pewne ona na pewno tutaj nie zostanie.-powiedziałam surowym tonem.
-Na pewno stąd odejdzie ale co zrobimy bez sekretarki?-zapytał.
-Nie martw się. Mam pomysł.-powiedziałam z uśmiechem.
niedziela, 18 maja 2014
Rozdział 7
-Gdzie jesteś? Dlaczego wyszłaś tak wcześnie z domu? Coś się stało?-zapytał zmartwiony. Nie musi udawać-pomyślałam.
-Nie nic się nie stało. Miałam ochotę na spacer i nie chciałam cię budzić.-powiedziałam.
-Myślałem że coś ci się stało. A gdzie jesteś?-zapytał. Postanowiłam skłamać.
-Jestem w centrum. A ty jesteś już w pracy?-spytałam.
-Nie zaraz wychodzę-odpowiedział na moje pytanie.
-Ok dobra to ja kończę.-powiedziałam bo nie miałam ochoty dłużej z nim rozmawiać.
-To pa kocham cię-powiedział. Co za oszust.-pomyślałam.
-Tak ja też cię kocham.-powiedziałam z uśmiech ale zrobiłam to tylko dla pozoru. Siedziałam jeszcze z jakieś 10 minut na ławce i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wróciłam do domu zjadłam śniadanie i postanowiłam odwiedzić mojego męża w firmie. Muszę sprawdzić co się tam dzieje bo wszystko co mamy jest tak samo jego jak i moje. Kiedy żyli moje rodzice to oni mieli własne firmy więc byłam bogata kiedy jeszcze żyli byli wspólnikami rodziców Zayna. Kiedy się zakochaliśmy w sobie i wzięliśmy ślub było im to na rękę i moim i jego rodzicom. Bo te firmy się połączyły. Wiem o biznesie bardzo dużo bo zanim wzięłam ślub z Zaynem pracowałam w firmie moich rodziców ale to długa historia. Musze posprawdzać raporty i te różne rzadko kiedy to robię ale teraz nie mogę siedzieć bezczynnie. Wzięłam kluczyki od auta poszłam do auta i pojechałam do firmy. Zaynuś się pewnie zdziwi. Budynek jest ogromny jest jednym z największych firm w Londynie. Zaparkowałam samochód wysiadłam z niego i weszłam do budynku. Gabinet Zayna znajduję się na samej górze. Wsiadłam do windy nadusiłam odpowiednie piętro i winda ruszyła. Oczywiście kiedy szłam do windy to wszyscy mówili mi dzień dobry. Po chwili winda się otworzyła a ja z niej wysiadłam. Tam gdzie powinna być recepcjonistka która pracuję u nas od lat stała jakaś tapetowana lala. Gdy wyczuła że na nią patrzę odwróciła się do mnie ze zniesmaczonym wyrazem twarzy. Jeśli patrzy tak na wszystkich którzy tu wchodzą no to bardzo źle się składa powinna udawać chociaż uśmiechniętą. Postaram się żeby tu nie pracowała.
-Zgubiłaś coś?-odezwała się. Ale beszczelna suka chyba nie wiem z kim rozmawia niech powie jeszcze słowo za dużo a wyleci w trybie natychmiastowym.
-Może tak trochę milej co? Wydaje mi się że jesteś w pracy. Do wszystkich co tu wejdą się tak odzywasz?-zapytałam już zła.
-A co cię to interesuję. Nie powinno cię to interesować. Bądź tak miła i wyjdź stąd.-powiedziała. No nie mogę. Chyba źle usłyszałam. Czy ta suka wyrzuciła mnie z mojej własnej firmy? Zobaczymy jaka zaraz będzie mądra jak inaczej sobie porozmawiamy.
-Chyba nie przeszłyśmy na ty. Dla ciebie jestem panią. I jedyną osobą która ma stąd wyjść to jesteś ty. Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się ironicznie.
-Dobra do rzeczy czego chcesz? Po co tu przyszłaś?-zapytała znudzona.- A poza tym to nie ty będziesz decydować czy mam wyjść i co mam robić. Jedyną osobą która mówi mi co mam robić jest pan Malik-powiedziała.
-Może tak grzeczniej i kulturalnej? I właśnie że będę decydować co masz robić bo jestem tak samo jak Zayn właścicielem tej firmy.-powiedziałam już naprawdę znudzona tą rozmową a ona aż otworzyła usta ze zdziwienia. Pewnie wyczuwa kłopoty które zresztą będzie miała bo taki ktoś jak ona nie będzie tu pracował. A skoro Zayn nie umie wybrać dobrej sekretarki to ja to zrobię ale najpierw oczywiście zwolnię tą beszczelną sukę.
-Ale jak to? To ty jesteś żoną Zayna Malika?-zapytała zszokowana?
-Z moim mężem tez jesteś na ty? No pięknie. Nie będę z tobą więcej rozmawiać. Pakuj swoje rzeczy i więcej tu nie przychodź bo nie masz.-powiedziałam a w duchu byłam z siebie dumna że pokazałam tej wywłoce gdzie jej miejsce.
-To znaczy że mnie zwolnisz? Chyba jesteś śmieszna.-powiedziała. No co za głupia suka. Jeszcze nie zrozumiała że ją zwolniła chyba naprawdę jest nienormalna.
-Przecież nie interesuję cię ta praca. Skoro już wiesz kim jestem to powinnaś odnosić się do mnie z szacunkiem ale ty chyba nie rozumiesz.
-Kiedy wrócę ma cię tu nie być.-powiedziałam
-Nie będziesz o tym decydować!-zaczęła krzyczeć i poszła do gabinetu Zayna.
Rozdział 6
-No nie obrażaj się na mnie. Poza tym ja dowiedziałam się o tym wczoraj więc nie miej do mnie pretensji.-powiedziałam
-Oj no dobrze rozumiem. A Zayn już wie?-spytała
-Tak byliśmy razem u lekarza ale ja nie podejrzewałam że to może być ciąża.-powiedziałam
-Ale jak to-zapytała.
-Rano się obudziłam i źle się czułam i poszłam spać później obudziłam się dopiero jak Zayn wrócił…-zaczęłam jej opowiadać dalej o tym że jednak pojechaliśmy do lekarza i w ogóle. Powiedziałam też że zapomnieliśmy ich poinformować i nie mieliśmy czasu.
-No to cudownie. Bardzo się cieszę. Gratulacje.-kiedy to powiedziała akurat podjechałam pod centrum handlowe.
-No to idziemy.-powiedziałyśmy obie i ruszyłyśmy w stronę wejścia. Spędziłyśmy w centrum chyba z 3 lub 4 godziny a ja byłam padnięta. Strasznie bolały mnie nogi. Miałam nadzieję że to koniec naszych zakupów.
-Może pójdziemy na kawę?-spytała Cassie.
-Ok tylko że ja wezmę coś zimnego i ciastko.-powiedziałam.
-Ok ok więc chodźmy.-oznajmiła. Posiedziałyśmy w kawiarni jakąś godzinę i stwierdziłyśmy że czas się zbierać. Podwiozłam Cassie i pojechałam do domu. Po 20 minutach byłam już w garażu. Wyjęłam zakupy z bagażnika zamknęłam samochód i weszłam do domu. Trochę żałowałam że ubrałam te koturny no ale. Stanęłam w korytarzu i ściągnęłam buty. Wzięłam siatki z jedzeniem i poszłam do kuchni. Kiedy już wszystko schowałam wróciłam się do korytarza po siatki z ubraniami i w ogóle. Weszłam do sypialni i w garderobie położyłam zakupy. Zeszłam na dół do kuchni i postanowiłam zrobić obiad. W końcu jak ja nie zrobię to nikt nie zrobi. Zrobienie obiadu zajęło mi jakąś godzinę. Poszłam do salonu pooglądać telewizje przed tym jednak chciałam wiedzieć która jest godzina okazało się że jest 16 czyli praktycznie nic nie zrobiłam a tyle czasu minęło. Zaczęłam oglądać jakieś beznadziejne filmy no ale cóż. Byłam tak znudzona że zasnęłam. Obudziły mnie jakieś hałasy z góry pewnie był to Zayn. Weszłam na górę i zobaczyłam jak ubierał się w jakieś luźne ciuchy.
-Hej co robisz?-spytałam i przytuliłam się do niego.
-Hej-odwrócił się przodem do mnie i pocałował-Wychodzę z Liamem na miasto-powiedział i uśmiechnął się. Uwielbiam kiedy się tak do mnie uśmiecha.
-Dobrze ale najpierw chodź na dół zjemy obiad.-powiedziałam i złapałam go za rękę prowadząc na dół. Podgrzałam go nałożyłam na talerze i podałam. Zaczęliśmy jeść w ciszy tak że było słychać tylko odgłos sztućców. Po zjedzonym posiłku zaczęłam sprzątać.
-Ładne ubranka kupiłaś dla dziecka.-odezwał się w końcu.
-Dzięki. O której będziesz w domu?-spytałam.
-Nie wiem. Liam chciał żebym pomógł mu wybrać nowe auto.-powiedział.
-To pewnie wam trochę zejdzie na zatrzymuje cię pa-powiedziałam i pocałował Zayna. Pożegnał się ze mna i wyszedł. Poszłam po swój laptop i zaczęłam przeglądać rożne strony internetowe z rzeczami dla dzieci. Niektóre były naprawdę słodkie. Po jakiś 20 minutach dostałam sms-a byłam ciekawa od kogo. To co zobaczyłam po prostu mnie zszokowało i to dosłownie. Ktoś napisał mi że Zayn mnie zdradza że ma mnie dość że nie jestem dla niego dobra. Nie mogłam tego powstrzymać i zaczęłam płakać. Poszłam do łazienki zmyć rozmazany makijaż. Stwierdziłam że dowiem się czy to prawda czy ktoś chce mnie oszukać. Wzięłam długi prysznic ubrałam się w piżamę i poszłam do łóżka. Cały czas myślałam nad tą wiadomością. Nie mogłam spać. Więc postanowiłam po prostu leżeć na łóżku i patrzeć się w sufit. Po jakieś godzinie usłyszałam jak Zayn wrócił kiedy o nim myślałam zbierało mi się na płacz. Postanowiłam że będę udawać że śpię. Jakieś 10 minut później wszedł do sypialni. Poszedł do łazienki kiedy z niej wyszedł położył się z drugiej strony łóżka i przytulił się do mnie. Kiedyś to uwielbiałam a teraz zrobiłabym wszystko żeby mnie nie dotykał. Sama nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się pierwsza więc ściągnęłam rękę Zayna ze swojej talii. Poszłam po jakieś ubrania i do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz żeby tu nie wszedł. Wzięłam szybki prysznic ubrałam się zrobiłam makijaż i wyszłam z łazienki. Zayn jeszcze spał wzięłam torebkę włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Ubrałam dziś znów koturny tylko inne i wyszłam z domu. Nie chciałam spotykać Zayna. Postanowiłam iść się przejść od parku. Kiedy tam doszłam usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć nad wszystkim. Był ranek więc ludzie śpieszyli się do pracy. Wszyscy byli zabiegani. W pewnym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Wyciągnęłam go i tak jak myślałam był to Zayn. Postanowiłam odebrać.
-Tak?-zapytałam z uśmiechem żeby myślał że wszystko w porządku.
Rozdział 5
Rano obudził mnie czyiś dotyk na policzku. Wiec postanowiłam otworzyć swoje zaspane oczy. Zobaczyłam nikogo innego jak swojego męża który leżał na krawędzi łóżka i patrzył się na moja twarz
-Cześć kochanie przepraszam ze cię obudziłem ale niestety musze już iść do pracy a na dole czeka na ciebie sniadanie ja się już zbieram bo zaraz spoznie się na spotkanie i będzie problem pa kochanie.-powiedzial i cmoknal mnie w usta.
-Ok nie będę cie zatrzymać a o której wrócisz do domu?-zapytalam
-Nie wiem chyba jakos kolo 5 a czemu pytasz?
-Bo dzisiaj chyba ppojade z Cassie na zakupy i chciałam wiedzieć o której będziesz tak po prostu sama nie wiem czemu-powiedzialam i się usmiechnelam
-Dobra ja już ide bo zaraz naprawdę będę spóźniony-cmoknal mnie w usta ostatni raz i wyszedł. Wstalam z lozka poszlam po ciuchy do garderoby i poszlam do łazienki wziasc prysznic. Po nim ubrałam się w ciuchy i zeszłam na dol na sniadanie. Zayn się postaral ale ja nie bylam az taka glodna. Nie chciałam robic mu przykrości wiec stwierdziłam ze cos zjem. Po skończonym sniadaniu weszłam na gore do sypialni i zaczelam szukac swojego telefonu. Kiedy go znalazłam spojrzałam która jest godzina nie było tak zle była 9. Zadzwonila do Cassie bo bylam pewna ze już nie spi była raczej rannym ptaszkiem. Czekal az odbierze odebrala po trzech sygnałach.
-No hej co tam?-spytala rozradowana
-Czesc wszystko w porządku. Co robisz?-zapytalam
-Siedze sobie przed telewizorem i oglądam jakies denne filmy i programy które leca. A co?
-Poszlabys ze mna na zakupy?-zapytalam z nadzieja w glosie.
-No pewnie to przyjedziesz po mnie czy ja mam wpaść po ciebie?-zapytala
-Nie ja przyjadę po ciebie tak za godzine będzie ci pasować?-zadal kolejne pytanie
-No pewnie to ja już lece się szykować papa-powiedziala cala happy
-Ok papa-powiedzialam i zakonczylam rozmowe. Poszlam ubrać się w jakies takie ciuchy na miasto. Kiedy się ubrałam postanowiłam się jeszcze pomalować po chwili podniosłam bluzke i w lustrze zaczelam się przygladac swojemu brzuchowi nie był duzy ale był już lekko zaokrąglony. Na sama myśl o dziecko uśmiech sam cisnal mi się na usta. Poszlam jeszcze tylko po torebke spakowałam do niej potrzebne rzeczy takie jak kosmetyki klucze od domu klucze od samochodu no i oczywiście portfel z pieniędzmi i kartami. Wszystko schowałam do torebki i zeszłam na dol do korytarza gdzie ubrałam koturny które bardzo lubie. Zamknelam drzwi na klucz. Wyciagnelam kluczyki od auta i otworzyłam je. Po chwili już jechałam do Cassie. Po 15 minutach bylam pod jej domem. Nie wychodziłam z samochodu bo wiedziałam ze moja przyjaciolka zaraz wyjdzie. Kiedy tak siedziałam w aucie i czekałam na Cassie zaczelam przygladac się ich domowi nie zebym nigdy go nie widziala tylko tak z nudow. Był bardzo duzy ale chyba nie tak jak Zayna i mój. Dlugo nie musiałam czekac bo chwili Cassie siedziała w moim aucie.
-No czesccc sorki ze musialas czekac-zamknela dzwi i zapiela pasy po czym odjechałam spod jej domu.
-Hej nic się nie stało bo wogole to nie czekałam zbyt długo.-powiedzialam i się usmiechnelam do przyjaciolki
-To może pojedziemy do centrum handlowego-zaproponowala Cassie
-No pewnie wlasnie miałam taki zamiar.-powiedzialam. Cala podróż do centum przebiegla nam w milym nastroj. Postanowilam powiedzieć koleżance o ciąży
-Wiesz pojdziemy jeszcze do sklepu dziecięcego ale to na końcu-powiedzialam
-A po co? Czy ty i Zayn idziecie do jakiś znajomych na impreze jakiegoś dziecka?.-spytala zainteresowana tematem dziecka
-Nie nigdzie nie idziemy. To dla naszego dziecka bo jestem w ciąży.-powiedzialam z wielkim bananem na twarzy.
-Co ale jak skad wiesz? Czemu mi nic nie powiedzialas?-zapyta z uśmiechem ale tez z obrazona mina. Ja i tak wiedziałam ze nie będzie długo na mnie obrazona bo było widać z jej twarzy ze bardzo się cieszy ze jestem w ciąży.
Rozdział 4
-Kto dzwonił?-spytałam
-Nikt ważny sprawy biznesowe to wszystko. Ale to jest teraz nie ważne.-powiedział i mnie przytulił
-Masz racje nie rozmawiajmy o tym-oznajmiłam
-Jutro rano mam ważne spotkanie wiec muszę wyjść wcześniej wyjść-poinformował mnie
-Ok rozumiem.-powiedziałam i zaczęłam oglądać film który był nudny. Wiec przestałam go oglądać i zaczęłam myśleć o dziecku. Ze na pewno wniesie dużo szczęścia i radości do naszego życia. Ze w tym dużym domu nie będę całymi dniami sama i ze nie będzie takiej ciszy. Tylko albo płacz dziecka albo śmiech.
-O czym myślisz?-spytał Zayn wyrywając mnie z moich myśli
-Myślę o naszym dziecku -powiedziałam i objęłam rękami brzuch- Jestem bardzo szczęśliwa nasze życie się zmieni i to na pewno na lepsze. W domu nie będzie już takiej ciszy i spokoju ale to lepiej. Nie mogę uwierzyć ze już nie długo będę trzymać nasze dziecko w ramionach.-opowiedziałam
-Ja tez nie mogę uwierzyć ale to prawda. Coś czuje ze nasze dziecko będzie bardzo rozpieszczone nie tylko przez nas ale także przez dziadków i oczywiście Liama i Cassie.-powiedział. Kiedy powiedział o dziadkach miał na myśli swoich rodziców ponieważ moi rodzice umarli parę lat temu. A jeśli chodzi o Liama i Cassie to są to nasi przyjaciele którzy nie maja dzieci i chyba nie spieszy im się do tego. Są małżeństwem przez 3 lata i bardzo dobrze się dogadują.
-Tak masz racje to dziecko będzie bardzo rozpieszczone-przyznałam Zaynowi racje i położyłam swoje dłonie na brzuchu a Zayn objął mnie w pasie i tez położył ręce na moim brzuchu.
-Może pójdziemy już na górę? Jestem zmęczona i na nic nie mam siły.-zapytałam
-Dobrze tylko może zjemy jeszcze jakąś kolacje chyba dziś nic nie jadłaś-powiedział
-Nie jestem głodna ale jeśli ty jesteś to sobie coś zrób bo mi się nie chce-powiedziałam i na ostatnia część zdania uśmiechnęłam się.
-Nie ja nie jestem głodny wiec chodźmy na górę a tak właściwie-nie dokończył tylko podniósł mnie z kanapy i zaczął kierować się do sypialni schodami.
-Zayn postaw mnie na ziemie mam własne nogi i mogę iść sama-powiedziałam przez śmiech i zaczęłam wierzgać nogami
-A może ja nie chce nieść ciebie tylko swoje dziecko-powiedział śmiejąc się z mojej obrażonej miny
-Skoro tak się chcesz bawić to ok nie ma sprawy-powiedziałam i postanowiłam nie odzywać się do tego pana.
-No weź nie obrażaj się ja tylko żartowałem-powiedział i akurat wszedł do naszej sypialni. Podszedł do łóżka i lekko mnie na nie rzucił. Usiadł na moich nogach a ja nadal miałam obrażoną minę. Chwile się we mnie wpatrywał aż w końcu zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać w niebo glosy krzyczałam żeby przestał ale Zayn mnie nie słuchał tylko łaskotał jeszcze bardziej o ile to było możliwe. Od tego śmiechu zaczął bolec mnie brzuch i cale ciało wiec kiedy Zayn to zobaczył to ulitował się nade mną i przestał mnie łaskotać.
-Wszystko w porządku?-spytał zmartwiony
-Tak po prostu od tego śmiechu bolał mnie mięśnie brzucha. Nie martw się nic mi nie jest.-powiedziałam. Położyłam dłoń na jego policzku w pocieszającym geście i gapiłam się w jego oczy. Po chwili Zayn schylił się do mnie i pocałował mnie. Całowaliśmy się bardzo długo i namiętnie. Kiedy skończyliśmy się całować zszedł ze mnie i położył się obok mnie. Wtuleni w siebie zasnęliśmy.
sobota, 17 maja 2014
Rozdział 3
Czyli co mi jest?-zapytałam już lekko rozdrażniona.
-Ogólnie to nic pani nie dolega. Jest pani w ciąży to stąd te wymioty i złe samopoczucie.-powiedział doktor ale kiedy usłyszałam ze będziemy mieli dziecko z Zaynem po prostu mnie zatkało nie mogłam w to uwierzyć. Byłam taka szczęśliwa.
-Wszystko w porządku nic nie dolega dziecku?-zapytałam z uśmiechem na twarzy
-Raczej tak ale wykonamy pani jeszcze USG i będziemy pewni.-powiedział i wykonał mi to badanie.
-To 7 tydzień wiec nie dziwie się ze nie widać jeszcze brzuszka proszę umówić się na kolejna wizytę u ginekologa i z mojej strony to wszystko dziękuje i do widzenia.
-Dobrze dziękujemy i do widzenia-odpowiedzieliśmy z Zaynem i wyszliśmy z gabinetu lekarza.
-Tak się cieszę-powiedziałam do męża
-Ja tez jestem bardzo szczęśliwy ze będziemy mieli dziecko-powiedział i mnie pocałował długo i bardzo namiętnie.
-Możemy już iść?-spytałam kiedy się ode mnie odsunął
-Tak jasne już idziemy-oznajmił i wziął mnie za rękę. Weszliśmy do samochodu i odjechaliśmy po krótkiej chwili Zayn zapytał
-To gdzie jedziemy?
-Jestem trochę zmęczona może pojedziemy do domu zrobimy sobie maraton filmowy i napijemy się gorącej czekolady?-spytałam
-Dla mojej księżniczki wszystko-powiedział. I już po parunastu minutach byliśmy pod domem. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu. Najpierw poszliśmy się przebrać w jakieś luźniejsze ciuchy a później zeszliśmy na dol. Zayn robił popcorn a ja gorącą czekoladę.
-Już wszystko gotowe?-spytałam wchodząc do salonu.
-Tak chodź usiądź tutaj będzie ci wygodnie-pokazał miejsce obok siebie które było tak ustawione ze ewidentnie miałam wtulając się w swojego męża no ale mi to nie przeszkadzało.
-To co najpierw oglądamy?-zadałam kolejne pytanie a Zayn pokazał mi pudełko od jakieś komedii. Film był bardzo śmieszny wiec razem z Zaynem płakaliśmy ze śmiechu. Później włączył jakiś film przygodowy ale byłam już trochę zmęczona wiec trochę mi się przysnęło. Rozbudził mnie dzwonek telefonu Zayna. Chłopak zaczął się trochę poruszać aby sięgnąć po telefon który leżał na stoliku obok sofy która swoja droga była bardzo miękka. Zayn odebrał i był trochę wkurzony rozmowa z druga osoba. Wymienili ze sobą jeszcze kilka zdań po czym zakończyli rozmowę.
-Kto dzwonił?-spytałam kiedy znów oby dwoje usiedliśmy w wygodnej pozycji.
Rozdział 2
Kiedy wchodziłam do kuchni zauważyłam jak opierał się o blat kuchenny i pił wodę również wzięłam szklankę i nalałam wody do niej. Zayn po chwili odwrócił się i patrzył na mnie przenikliwie po chwili odezwał się
-Może jednak pojedziemy do lekarza na taka kontrole może jesteś chora i to nie jest zatrucie?
-Nie jestem przekonana no ale zgoda pojedziemy zaczekaj tylko jakieś 15 minut przebiorę się i jestem gotowa zgoda?-spytałam
-Dobrze zaczekam w salonie-powiedział. Ja weszłam schodami na górę i poszłam do garderoby. Przebrałam się, wzięłam torebkę z łóżka i zeszłam na dol. Zayn tak jak powiedział tak zrobił. Siedział na fotelu znudzony ale kiedy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Czuje się szczęśliwa w tym małżeństwie jednak brak mi jednej rzeczy. Brak mi dziecka. Co z tego ze razem z Zaynem mamy pieniądze, dom i różne inne rzeczy jak nie mamy komu tego ofiarować. Ale wracając do teraźniejszości Zayn złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu zamykając go oczywiście. Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy w ciszy które ja np. potrzebowałam. Po 30 minutach byliśmy w poczekalni szpitalnej oczywiście prywatnej no po co to ja nie wiem. Po 10 minut mila starsza pani poprosiła nas do gabinetu. Lekarz wypytywał o różne rzeczy powiedziałam mu o tym że myślę że to przez zatrucie ale zrobił mi kilka badan. Kiedy lekarz zostawił nas na chwile samych Zayn powiedział
-Nie martw się wszystko jest na pewno w porządku.-ja odpowiedziałam mu
-Wiem tylko trochę to długo trwa-po kolejnych 5 minutach lekarz zaszczycił nas swoja obecnością.
-Przepraszam ze musieliście Państwo tak długo czekać ale poszedłem po wyniki badań-powiedział a my przytaknęliśmy.
-Wiec wszystko jest w porządku ale to nie jest żadne zatrucie pokarmowe -powiedział z uśmiechem. Ja i Zayn byliśmy kompletnie zdezorientowani słowami lekarza.
Rozdział 1
Obudziły mnie promienie słoneczne. Odwróciłam się na drugi bok ale nikogo tam nie było. Pewnie Zayn poszedł już do firmy. Usiadłam na łóżku i patrzyłam bez celu na ścianę. W pewnym momencie poczułam jak wczorajsze jedzenie mi się zwraca i pobiegłam do łazienki na szczęście mamy ja z Zaynem w naszej sypialni. Kiedy załatwiłam to co miałam zeszłam na dół do kuchni po szklankę wody. Czułam się bardzo źle i zastanawiałam się co może być przyczyna mojego stanu zdrowia. Raczej sałatka nie można się zatruć. Weszłam z powrotem na górę do sypialni i do garderoby. Ubrałam się i nie wiedziałam co mam robić. Strasznie mi się nudzi. Głowa mi pękała i to dosłownie. Położyłam się do łóżka i odpłynęłam. Obudziło mnie otwieranie drzwi frontowych na początku wystraszyłam się ale później zrozumiałam ze na pewno to Zayn tylko co on tu robi tak wcześnie. To znaczy może sobie wyjść kiedy chce bo jest właścicielem ale rzadko kiedy to robi. Czyżby było już popołudnie nie wierze ze zasnęłam na tak długo. Usłyszałam jak Zayn wchodzi na górę po schodach. Po chwili drzwi się otworzyły i go zobaczyłam . Czyli się jednak nie pomyliłam-pomyślałam.
-Cześć kochanie-powiedział Zayn i mnie cmoknął w usta
-Hej-odpowiedziałam obojętnie
-Co się stało? Dlaczego leżysz w łóżku?-zapytał
-Jakoś tak się źle czuje. Nie wiem co mi jest. Rano wymiotowałam później się ubrałam położyłam się na łóżko i tak wyszło ze zasnęłam. Obudziłam się dopiero kiedy wszedłeś do domu.-powiedziałam a Zayn usiadł ukradkiem na łóżku i mi się przyglądał.
-Może pojedziemy do lekarza?-spytał
-Nie to pewnie jakieś zatrucie ale dziękuje ze się o mnie troszczysz jesteś kochany.-oznajmiłam i przytuliłam swojego męża.
-Po prostu cię kocham i dlatego się martwię-powiedział i położył się obok mnie na łóżku.
-Jak było w pracy?-spytałam
-Tak jak w pracy czyli nudnie spotkania, podpisywanie dokumentów i takie różne rzeczy dotyczące mojej pracy.-opowiedział-Ale cieszę się ze jestem już w domu z tobą.
-To mile słyszeć takie coś-powiedziałam i przysunęłam swoja twarz do Zayna a chwile później złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Parę chwil później oderwaliśmy się od siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Niestety ta magiczna chwile musiałam zniszczyć ja oczywiście. Zachciało mi się wymiotować wiec wymamrotałam szybkie „przepraszam” i pobiegłam do łazienki. Siedziałam tam chyba z 30 minut i wymiotowałam trzy razy. Zayn nie przyszedł za co byłam mu wdzięczna. Wstałam z zimnych ale przyjemnych jak dla mnie płytek i umyłam sobie zęby. Wyszłam z łazienki do sypialni ale nie było tam Zayna. Zeszłam na dół po szklankę wody ale tez żeby znaleźć Zayna.
Bohaterowie
Zayn Malik-bezwzględny jeśli chodzi o prace jednak dla swojej zony bardzo opiekuńczy. Nie widzi po za nią świata.Bardzo ja kocha zresztą z wzajemności.Jest właścicielem wielu firm co znaczy ze jest bardzo bogaty.
Hana Malik–żona Zayna Malika.Kocha swojego męża.Jest szczera,dobra,szlachetna. Uwielbia dzieci i bardzo pragnie mieć własne.
Liam Payne-przyjaciel Zayna, mąż Cassie. Kocha swoją żonę z którą jest trzy lata po ślubie.
Cassie Payne-przyjaciółka Hany, żona Liama. Bardzo kocha swojego męża.
Subskrybuj:
Posty (Atom)